Dobra wiadomość dla sportowców paraolimpijskich. Stypendia sportowe, wyróżnienia i nagrody pieniężne będą wyższe

Rząd zamierza umożliwić sportowcom, którzy osiągną wybitne wyniki podczas Igrzysk XXXIII Olimpiady Paryż 2024 i XVII Letnich Igrzysk Paraolimpijskich Paryż 2024, ubieganie się o stypendia sportowe, wyróżnienia i nagrody pieniężne w nowych wysokościach, uzależnionych od minimalnego wynagrodzenia za pracę. Po zmianie, stypendia i nagrody pieniężne wzrosną o ok. 20 proc. Dotychczasowa stawka podstawy stypendiów oraz nagród wynosi 2300 zł i została ustalona jeszcze w 2005 roku. Od 1 stycznia 2025 roku nowe przepisy obejmą także medalistów i finalistów międzynarodowych imprez mistrzowskich.
Określone zostaną nowe stawki podstawy ustalenia wysokości stypendium sportowego i nagród pieniężnych, które wyjątkowo będą uzależnione od minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2024 roku 4300 zł). Uzależnienie stawki podstawy ustalenia wysokości stypendium sportowego i nagród pieniężnych od minimalnego wynagrodzenia za pracę pozwoli na ich coroczną, automatyczną waloryzację wraz ze zmianą wynagrodzenia minimalnego.
Nowe stawki będą obowiązywać od 1 stycznia 2025 roku, jednak rząd umożliwi sportowcom, którzy osiągną wybitne wyniki podczas Igrzysk XXXIII Olimpiady Paryż 2024 i XVII Letnich Igrzysk Paraolimpijskich Paryż 2024, ubieganie się o stypendia sportowe, wyróżnienia i nagrody pieniężne w nowych wysokościach. Czytaj dalej →

Prace nad przepisami o asystencji osobistej na ostatniej prostej. Pomoże ona zaktywizować zawodowo osoby z niepełnosprawnościami i ich opiekunów

Osoby z niepełnosprawnościami czekają na ustawowe uregulowanie asystencji osobistej. Jak zapowiedział w czerwcu Łukasz Krasoń, pełnomocnik rządu ds. osób z niepełnosprawnościami, projekt przepisów jest już na ostatniej prostej. Upowszechnienie się asystencji osobistej pozwoliłoby sporej grupie osób z niepełnosprawnościami na bardziej aktywne życie, także pod względem zawodowym. Z danych GUS wynika, że tylko 19,6 proc. z nich jest aktywnych zawodowo. – Asystencja osobista jest jak tlen i zapewnia możliwości niezależnego życia – mówi prezeska Fundacji Centrum Edukacji Niewidzialna Małgorzata Szumowska.
Według danych z Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań z 2021 roku w Polsce żyje 5,4 mln osób z niepełnosprawnościami. To 14,3 proc. całej populacji. Z tego grona jedynie co piąta osoba pracuje zawodowo. Według organizacji zajmujących się osobami z niepełnosprawnościami ten odsetek mógłby być znacznie wyższy, gdyby w Polsce istniało wsparcie w postaci asystentów osobistych.
Asystencja osobista (AOON) określana jest jako „fundamentalna usługa społeczna”, polegająca na wspieraniu osób z niepełnosprawnościami w różnych aspektach życia. Cieszy się ona ogromną popularnością w wielu krajach europejskich. Polska, ratyfikując w 2012 roku Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, zobowiązała się do wprowadzenia instrumentów służących realizacji prawa osób z niepełnosprawnościami do niezależnego życia, obejmującego m.in. dostępność usług asystenta osobistego. Po 12 latach nadal nie ma stosownej ustawy, która regulowałaby to zagadnienie.
– Bardzo duża część środowiska osób z niepełnosprawnościami oraz ich sojuszników czeka na systemowe rozwiązania na asystencję osobistą w formie ustawy, która zapewni ciągłość usługi. Co się dzieje w tym momencie w ministerstwie, tego do końca nie wiemy. Wiemy, że pisanie tej ustawy jest już właściwie na finiszu, były już prekonsultacje, czekamy na konsultacje społeczne i trzymamy bardzo gorąco kciuki. Mam nadzieję, że pan minister Łukasz Krasoń też bardzo mocno ciśnie na to, żeby to rozwiązanie było wprowadzone jak najszybciej, czyli na początku 2025 roku – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Małgorzata Szumowska.
Pełnomocnik rządu ds. osób z niepełnosprawnościami w swoim wpisie w portalu X z 10 czerwca poinformował, że legislacyjne rozwiązania w tej sprawie są bardzo bliskie realizacji.
– Po sześciu miesiącach analiz różnych wariantów, po wielu spotkaniach, rozmowach, dyskusjach, wreszcie po budżetowych kalkulacjach projekt ustawy o asystencji osobistej jest już na ostatniej prostej. Wszystko wskazuje na to, że projekt ustawy ujrzy światło dzienne w najbliższych tygodniach, żeby przejść pełną ścieżkę legislacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem konsultacji społecznych. „Nic o nas bez nas” to szczególnie ważne dla osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin hasło jest wreszcie w Polsce stosowane w praktyce – napisał Łukasz Krasoń.
Dziś instytucja asystencji osobistej funkcjonuje, ale w bardzo ograniczonym zakresie, w ramach programu Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, realizowanego zarówno przez samorządy, jak i organizacje pozarządowe. Według raportu NIK w latach 2020 i 2021 skorzystało z nich odpowiednio prawie 10 tys. osób i prawie 20 tys. osób, co świadczy o dużym wzroście zainteresowania, wciąż jednak było to mniej niż 1 proc. osób z niepełnosprawnościami. Izba podkreśliła, że ze względu na opóźnienia w ogłaszaniu programu i zawieraniu umów asystencja nie była świadczona w sposób ciągły, a osoby objęte programem musiały czekać kilka miesięcy na przyznanie pomocy.
Jednocześnie przeprowadzona przez NIK ankieta wśród części osób korzystających z asystencji wskazała, że 92 proc. z nich było bardzo zadowolonych, a 7 proc. – zadowolonych ze wsparcia. Ośmiu na 10 ankietowanych wskazało, że częściej niż przed przystąpieniem do programu spędza czas poza domem, 87 proc. stwierdziło, że dzięki pomocy asystenta lepiej radzi sobie z trudnymi sytuacjami życiowymi. Zmianę życia na lepsze odczuło 250 ankietowanych (98 proc.).
– Asystencja osobista dla osób z niepełnosprawnościami to jest bardzo specyficzna i bardzo ważna usługa. Wiele z nich mówi wprost, że asystencja osobista jest jak tlen i zapewnia możliwości niezależnego życia. Co to znaczy niezależne życie? To jest życie na miarę możliwości takie jak u pełnosprawnych osób. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że tak się nie da, to nie jest możliwe, ale właśnie asystencja osobista, czyli człowiek, który wspiera w codziennych czynnościach, począwszy od czynności higieniczno-pielęgnacyjnych, podawania leków, przez ubieranie, towarzyszenie w różnych czynnościach domowych, ale także pozadomowych, czyli pomoc w dotarciu do pracy, z czym wiąże się aktywizacja zawodowa, po korzystanie z dóbr kultury, edukacji, to jest niesamowicie ważne – mówi prezeska Fundacji Centrum Edukacji Niewidzialna i dyrektorka Niewidzialnej Wystawy.
Organizacje zajmujące się problematyką osób z niepełnosprawnościami, w tym Fundacja Centrum Edukacji Niewidzialna, od długiego czasu zwracają uwagę, że wprowadzenie takiego rozwiązania niesie ze sobą ogromny potencjał. Uwolni bowiem spore zasoby potencjalnych pracowników, którzy dziś nie mogą wejść na rynek pracy z powodu różnego rodzaju ograniczeń.
– Warto pomyśleć o asystencji osobistej jako o inwestycji w przyszłość, a nie o koszcie. Bardzo często mówi się o osobach z niepełnosprawnościami w kontekście bardzo socjalnym, bardzo kosztownym i nie widzi się tego, że po drugiej stronie może być faktycznie jakaś korzyść. Mamy w tym momencie starzejące się społeczeństwo, braki kadrowe w wielu obszarach, oczywiście AI zastąpi pewnie część zawodów w bliższej lub dalszej przyszłości, ale tak naprawdę w dalszym ciągu rynek pracy potrzebuje osób. Jest bardzo wiele osób wśród osób z niepełnosprawnościami, które mogłyby pracować, gdyby właśnie taką asystencję miały – mówi Małgorzata Szumowska.
Jak podkreśla, ustawa o asystencji osobistej „odblokowuje” dla rynku pracy nie tylko grupę osób z niepełnosprawnościami, ale także członków ich rodzin, na których barki spada obecnie opieka i wsparcie.
– Aby to zadziałało, trzeba pamiętać o tym, żeby nie przydzielać wszystkiego po równo, bo każdy ma inne potrzeby. Inne potrzeby będzie miała osoba, która wymaga asystencji w wymiarze 24 godz. na dobę. Inne będzie miała osoba, która będzie potrzebowała tylko wsparcia w dotarciu do urzędu i przeczytaniu dokumentów, ponieważ jest osobą niewidomą. Tak że każdemu wedle potrzeb – myślę, że to jest klucz – podsumowuje Małgorzata Szumowska.
Przykłady innych krajów, np. Europy Zachodniej, pokazują, że te rozwiązania zdają egzamin, dlatego warto skorzystać z ich doświadczeń. Konkretne rozwiązania zostały wypracowane m.in. w Szwecji, Słowenii, Irlandii, Szkocji, Niemczech i Czechach.
– Głęboko wierzę w to, że w przyszłym roku, gdy ustawa o asystencji wejdzie już w życie, dziesiątki tysięcy osób z niepełnosprawnościami doświadczą znaczącej poprawy jakości swojego codziennego życia, a co za tym idzie, będą mogły z dużo większą swobodą realizować swoje potencjały. Bardzo mi na tym zależy. Bo wszyscy jesteśmy równoważni – napisał Łukasz Krasoń. Czytaj dalej →

Letnie święto opowieści! Startuje wyjątkowy cykl wydarzeń na krakowskiej Wesołej

Storytelling w otoczeniu kojącej ciszą natury, uważna obserwacja miejskiej przyrody i wspólna analiza zachodzących w niej zmian – to zapowiedź aktywności, które złożą się na pierwszą odsłonę Dużych i małych letnich opowieści. W niedzielę, 21 lipca Wesoła zaprasza wszystkich, którzy szukają ciekawych pomysłów na spędzenie wolnego czasu i chcą odetchnąć od nadmiaru bodźców!
Duże i małe letnie opowieści to cykl wydarzeń plenerowych organizowanych w dzielnicy Wesoła przy Aptece Designu (ul. Kopernika 19A). Realizowany przez KBF projekt jest przeznaczony dla krakowianek i krakowian w każdym wieku, w tym osób z niepełnosprawnościami. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której przyszłość stanie się ważniejsza od przeszłości, gdzie wspólnie odnajdziemy nowe podejście do dziedzictwa – mówi Carolina Pietyra, dyrektorka KBF.
Ciekawe architektonicznie i krajobrazowo tereny, zajmowane dawniej przez Szpital Uniwersytecki, przechodzą obecnie intensywną przemianę. Poprzez aktywności kulturalne budujemy nową tożsamość tego miejsca jako dzielnicy kreatywnej i inkluzywnej, dającej możliwość odpoczynku i wytchnienia. Za pośrednictwem różnych form opowieści chcemy dotknąć przeszłości, teraźniejszości i przede wszystkim przyszłości Wesołej – mówi Małgorzata Tylek, która kieruje projektami interdyscyplinarnymi w KBF.
Pierwsza odsłona Dużych i małych letnich opowieści rozpocznie się w niedzielę, 21 lipca o godz. 16.00. Na terenie zielonym przy Aptece Designu powstanie strefa aktywności teatralno-muzycznych. Przed zebraną publicznością wystąpi Krystian Truchalski, profesjonalny storyteller, który tworzy historie poprzez dźwięki bębnów z różnych stron świata. Miłośnicy rowerów, w tym osoby niewidome i słabowidzące, mogą wziąć udział w przejażdżce na tandemach. Najmłodsi będą mogli skorzystać ze strefy plastycznej i sportowej. Dla osób, które chcą rozwijać swoją wrażliwość na otaczający nas świat, zaplanowano spacery przyrodnicze – wspólna eksploracja terenu będzie okazją do zgłębienia tajników miejskiej natury.
O godz. 18.00 uczestnicy święta opowieści będą mieli okazję wziąć udział w kolejnym projekcie kulturalnym – Recepcie na dostępne kino. W Aptece Designu zostanie wyświetlony film Ikar. Legenda Mietka Kosza (reż. Maciej Pieprzyca, Polska 2019) z napisami dla niesłyszących i słabosłyszących oraz audiodeskrypcją w systemie AudioMovie dla osób niewidomych i słabowidzących. Przed pokazem Dagmara Romanowska poprowadzi spotkanie z Ewą Jastrzębską, kierowniczką produkcji Ikara. Spotkanie będzie tłumaczone na Polski Język Migowy.
Kolejne odsłony projektu Duże i małe letnie opowieści będą realizowane w sierpniu i we wrześniu. Już teraz możemy zdradzić kilka szczegółów!
Od 9 sierpnia w Aptece Designu będzie można obejrzeć wystawę Niewidzialni autorstwa Magdaleny Milert, architektki przybliżającej potrzeby różnych grup społecznych, które są pomijane w projektowaniu przestrzeni publicznych. Z kolei od 9 września zapraszamy na wystawę Wyjątkowe chwile, będącą swoistym podsumowaniem niecodziennych warsztatów pod tym samym tytułem. 13 i 21 sierpnia zapraszamy na spotkanie dla dzieci i spacer rodzinny po Wesołej z Aldoną Radomską-Paluchowską, autorką książek Dzieciaki kontra kryzys i Podaj dalej! Duże i małe letnie opowieści skupione na wizji przyszłości Wesołej zakończymy wydarzeniem plenerowym w sobotę, 28 września. Więcej informacji na stronie projektu.
Organizatorzy: Miasto Kraków, KBF.
Projekt Duże i małe letnie opowieści dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury Kultura – Interwencje (2024).
Partnerami Apteki Designu są: Agencja Rozwoju Miasta Krakowa, Nowy Styl, Homla i Dobra Palarnia Kawy. Czytaj dalej →

Rada Ministrów za wydłużeniem ważności orzeczeń o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności

Wydłużenie ważności orzeczeń o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności maksymalnie o 6 miesięcy – to główne założenie przyjętego we wtorek przez Radę Ministrów projektu nowelizacji ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Chodzi o orzeczenia, które wygasają 30 września 2024 r.
30 września 2024 r. wygasa ważność orzeczeń, które zostały wydłużone ustawą z 19 grudnia 2023 r. o szczególnych rozwiązaniach służących zachowaniu ważności niektórych orzeczeń o niepełnosprawności oraz orzeczeń o stopniu niepełnosprawności. Zgodnie z szacunkami dotyczy to ok. 399 599 osób.
Ważność orzeczenia wydłużona o 6 miesięcy
Jak wskazuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – konieczne było przygotowanie regulacji umożliwiających zachowanie statusu osób niepełnosprawnych w czasie oczekiwania na wydanie nowego orzeczenia. Warunkiem będzie złożenie wniosku o wydanie kolejnego orzeczenia.
Przyjęty 16 lipca br. przez Radę Ministrów projekt zakłada wydłużenie ważności orzeczeń o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności maksymalnie o 6 miesięcy.
Brak tego przepisu skutkowałby utratą świadczeń i ulg przez znaczną część osób niepełnosprawnych. Rozwiąże to problem z zachowaniem ciągłości w statusie osoby niepełnosprawnej i umożliwi korzystanie z systemu ulg i świadczeń wypływających z posiadanego dotychczas orzeczenia.
Rozwiązanie będzie korzystne również dla zespołów do spraw orzekania o niepełnosprawności, które będą mogły zaplanować organizację pracy składów orzekających, w spodziewanym okresie napływu większej liczby wniosków o wydanie orzeczeń.
Ważna informacja dla pracowników i pracodawców!
Projektowana regulacja może mieć pozytywny wpływ na działalność mikroprzedsiębiorców, małych, średnich i dużych przedsiębiorstw, ponieważ zapewni zachowanie ciągłości statusu osoby niepełnosprawnej jako pracownika.
To z kolei może mieć wpływ na zachowanie ciągłości otrzymywanej pomocy skierowanej do pracodawców zatrudniających osoby niepełnosprawne lub same osoby niepełnosprawne prowadzące działalność gospodarczą.
Możliwe wcześniejsze złożenie wniosku
Projekt ustawy wydłuża również termin na wcześniejsze złożenie wniosku o wydanie orzeczenia w związku z upływem terminu jego ważności z dotychczasowych 30 dni na 2 miesiące, a w przypadku osób poniżej 16 roku życia, które będą ubiegały się o wydanie orzeczenia o stopniu niepełnosprawności, na 3 miesiące.
Dzięki temu wprowadza się dłuższy termin na odpowiednie zweryfikowanie wniosku osoby niepełnosprawnej przez zespoły orzecznicze, co umożliwi płynne rozpatrywanie wniosków i eliminację zatorów w postępowaniach orzeczniczych – co jest szczególnie istotne w związku z przewidywaną kumulacją wniosków we wrześniu 2024 r.
Zgodnie z projektem ustawa wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia. Czytaj dalej →

Miasto Jasło stawia na inkluzywność i dostępność usług dla wszystkich Mieszkańców

Miasto Jasło podejmuje znaczące kroki w kierunku poprawy dostępności swoich usług dla wszystkich mieszkańców. W ramach projektu „Dostępne Jasło” miasto zainwestuje w nowoczesne wyposażenie, które umożliwi osobom o specjalnych potrzebach łatwiejszy dostęp do budynków urzędu miasta oraz jednostek mu podległych. Czytaj dalej →

bon energetyczny dla gospodarstw domowych od 1 sierpnia 2024 roku. Mamy wzór wniosku

Od 1 sierpnia do 30 września 2024 roku gospodarstwa domowe będą miały możliwość ubiegania się o bon energetyczny. Jest to nowe świadczenie wprowadzone na mocy ustawy z 23 maja 2024 roku o bonie energetycznym oraz zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia cen energii elektrycznej, gazu ziemnego i ciepła systemowego.
Bon energetyczny ma na celu wsparcie około 3,5 miliona gospodarstw domowych o niższych dochodach. Minister Klimatu i Środowiska opracowała wzór wniosku, który będzie dostępny dla zainteresowanych.
Przewidziano dwa progi dochodowe, które będą uprawniały do otrzymania świadczenia: do 2500 zł dla gospodarstw jednoosobowych oraz do 1700 zł na osobę dla gospodarstw wieloosobowych. Z bonu skorzystają między innymi emeryci otrzymujący świadczenia poniżej minimalnej emerytury oraz emeryci i renciści, których świadczenia są równe najniższej emeryturze (aktualnie 1780,96 zł).
Wysokość bonu energetycznego będzie uzależniona od liczby osób w gospodarstwie domowym i wyniesie: Czytaj dalej →

Odmowa świadczenia pielęgnacyjnego kobiecie opiekującej się schorowaną matką – Naczelny Sąd Administracyjny przyznaje rację Rzecznikowi Praw Obywatelskich

W głośnej sprawie dotyczącej prawa do świadczenia pielęgnacyjnego, Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) 28 czerwca 2024 roku wydał wyrok na korzyść kobiety opiekującej się swoją niepełnosprawną matką. Decyzja ta zakończyła trwający od 2020 roku spór, w którym zarówno Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO), jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) odmawiały przyznania jej świadczenia pielęgnacyjnego, powołując się na obowiązki alimentacyjne pozostałych dzieci matki. Czytaj dalej →

„moc w słabości się doskonali”. Czy można pogodzić się z niepełnosprawnością?

Autor: Beata Igielska

Jeśli mam do przeczytania doktorat, wrzucam go do programu do czytania. Jeśli chcę przeczytać kolejną świetną książkę, włączam audiotekę. Gdy na lotnisku nie widzę numerka, robię zdjęcie i zbliżam. Niepełnosprawność nauczyła mnie, że tam, gdzie jest niedomaganie, które zamyka drzwi do działania, otworzę sobie okno i ukradnę to inaczej. Uwielbiam kraść sprawności – mówi dr hab. Błażej Kmieciak, pedagog specjalny, socjolog prawa i bioetyk, osoba słabowidząca, a do ukończenia 5. roku życia osoba niewidoma. Swoistego coming out dotyczącego niepełnosprawności dokonał w książce „Przezroczyści”.
Przez pierwszych pięć lat życia był pan niewidomy. Obecnie ma pan oczopląs, plamy na siatkówce, które zasłaniają pole widzenia. Oczopląs pomaga wzrokowi nieustannie łapać ostrość. Bał się pan swoich oczu? Nie wejdę w pana buty, ale będę próbowała zrozumieć.
Bałem się, że wzrok sprawi, że pewnych rzeczy nie będę potrafił zrobić, albo zrobię je w sposób niedbały, bo czegoś nie dostrzegę. W ostatnich latach na nowo zaczynam się go obawiać. Po czterdziestym roku życia wzrok w sposób naturalny się psuje. Coraz częściej płata mi psikusy. Na szczęście tam gdzie niedomagam, gdzie mam słabość, staram się odnajdywać rozwiązania, łapię promyki nadziei. Tak więc i bałem się i nadal boję się, dlatego, że do końca mojego wzroku nie znam, stawia mnie w sytuacjach, gdy szybko muszę się dostosować.
W pewnej redakcji TV w Warszawie nie zauważył pan szyby i uderzył w nią głową. Kiedyś myślał pan, że to żona, a to była córka. Były jeszcze jakieś psikusy?
Miałem również trudne doświadczenie w Sądzie Najwyższym, który w środku jest bardzo oszklony. Przypomina mi „Czarnoksiężnika  z krainy Oz”. Apeluję do administracji tego sądu, aby dostosowali przestrzeń dla osób słabowidzących. Tam nie widać nawet schodów! I faktycznie raz nie rozpoznałem córki. To było zaskakujące doświadczenie. Coraz częściej zastanawiam się, czy daną osobę znam, czy nie. Koleżanka z uczelni zawsze wita się ze mną, przedstawiając się imieniem. Kilka dni temu, chcąc zgasić światło, zbiłem głową lampę u mojej szwagierki. Obecnie chodzę z plastrem na głowie. To są te psikusy. Czasem się człowiek uśmiecha do swojej niepełnosprawności. Kiedy konduktor sprawdza mi bilet, zawsze robi wielkie oczy, bo najczęściej pracuję na komputerze, a w legitymacji jestem osobą słabowidzącą. Te psikusy sprawiają, że człowiek nabiera pokory: kurczę, nie udaję, naprawdę niedowidzę.
„Gdzie ten inwalida?” zapytał konduktor, kiedy podał mu pan legitymację, która upoważnia do zniżki. Co się w takich chwilach czuje?
To było bardzo dawno temu, byłem dużo młodszy. Pozwalałem na więcej w relacjach, mając świadomość inwalidztwa, że tak nazwę starą nomenklaturą. Myślę, że dziś społeczeństwo zupełnie inaczej podchodzi do znaczka osoby z niepełnosprawnością. Używam tego określenia specjalnie, a nie mówię „osoba niepełnosprawna”. To mnie nie określa. Natomiast świadomość wzroku, lęku przed nim, kształtuje psychikę, więc mam trochę bardziej refleksyjne, spokojne podejście do życia. Moja godność nie zależy od tego, ile mam dioptrii, tylko od tego, czy nazwę siebie człowiekiem czy nie. Innej opcji nie ma, jak nazwanie siebie człowiekiem.
Co się zmieniło w życiu osób z niepełnosprawnością na przestrzeni ostatnich lat? Jak z tolerancją?
Nie wiem, czy to kwestia tolerancji. Uwielbiam tekst Stanisława Sojki, gram tę piosenkę na gitarze, ale my jesteśmy już daleko za słowem tolerancja. Jesteśmy w miejscu: widzę cię, super, że jesteś. Głos osoby z niepełnosprawnością jest dla nas ważny. Na wydziale prawa w Białymstoku doktorat z prawa konstytucyjnego obronił młody mężczyzna ze spektrum autyzmu, zrobił to świetnie. Nie mówi, ale zrobił to za pomocą komunikacji alternatywnej. Wiemy już, że takie osoby są częścią społeczeństwa. Bez nich byłoby ono niepełnosprawne.
Co się czuje, gdy zaczyna się być tym „innym”, przestaje się „być w normie”. Czym dla pana jako pedagoga specjalnego jest „norma”?
Prof. Jan Pańczyk, nasz guru pedagogiki specjalnej, mówił, że norma to pojęcie bardzo szerokie, zależy od wielu czynników. Bardzo często wypadałem poza normę i nadal bardzo często wypadam. Nie prowadzę auta. Wczoraj z żoną śmiałem się, że może kupię sobie skuter, żeby dojeżdżać z naszej małej wsi do innej wsi, gdzie jest stacja kolejowa. Żona jako pedagog specjalny po prostu się do mnie uśmiechnęła i mówi: jest tyko taka drobna wada w postaci wady wzroku.
Jak mówiłem bardzo często wypadam poza normę. Nie czytam pewnych notatek, nie piszę w zasadzie ręcznie tak, żeby ktoś mnie rozczytał. Maturę z języka polskiego zdałem, bo miałem wiedzę, ale jak przypomnę sobie wzrok pani polonistki, która tę maturę sprawdzała… Człowiek nabiera bacznego współczucia. Moja norma polega na tym, że wiem, że pewnych rzeczy nie osiągnę. W liceum, w podstawówce robiłem wszystko, żeby w tę normę wejść. Grałem w koszykówkę, w piłkę nożną. Na przekór różnym sytuacjom. Ktoś zaraz powie pewnie: Kmieciak nie akceptuje swojej niepełnosprawności. W jakiś sposób nie akceptuję. Ale w bardzo wielu przypadkach to nieakceptowanie było terapeutyczne. Kiedy mówiłem: ja niedowidzę, wycofywałem się, nie podejmowałem walki. Trzeba znaleźć w tym balans.
Prawa jazdy nigdy nie będę miał i muszę sobie uświadomić, że taka jest moja uroda. Ale z drugiej strony powiedzenie do żony: nie umyję tego garnka, bo nie widzę i jej mądrość: ok, ale potrzebuję twojej pomocy, jako słabowidzący masz bardzo dobry dotyk, sprawdź palcem, czy dobrze umyłeś. To było dla mnie bardzo terapeutyczne.
Tak więc żona, pedagog specjalny, młodsza siostra Marysia, osoba z niepełnosprawnością intelektualną. Całe życie jest pan otoczony niepełnosprawnością. Tak się ułożyło? Tak miało być?
To zależy od perspektywy. Dla mnie ważna jest wiara w Boga. To relacja z kimś, kto taki scenariusz życia dopuścił, dopuścił, że taka fabuła jest możliwa. Ta fabuła występuje z perspektywy intelektualnej u mojej siostry, u mnie – wzrok, zaburzenia rozwojowe u uczniów mojej kochanej żony, głęboka niepełnosprawność dzieci, którymi opiekowała się moja mama, ale też jest perspektywa bezcennego bagażu, jakim jest moje doświadczenie w pracy w szpitalu psychiatrycznym. Dziś taką niepełnosprawność nazywamy psychospołeczną – to jest coś, co formatuje głowę. Być może dlatego tak mocno jest we mnie psychiatria. Niepełnosprawność psychospołeczna czyni ludzi przezroczystymi. Po nich nie widać niepełnosprawności, a głęboka depresja, schizofrenia, zaburzenia afektywne, bardzo uniepełnosprawniają, powodują, że nie możemy wejść w rolę, w którą normalnie byśmy weszli. I rzeczywiście powiedzenie: te osoby mają prawo do poszanowania ich elementarnej godności, do bycia traktowanymi jak człowiek, jest dla mnie bardzo, bardzo ważne.
W tym moim niewidzeniu, bo jak zdejmę okulary, nic prawie nie widzę, to jednak staram się w wielu wypadkach dostrzegać więcej, słyszeć niuanse: inny ton głosu, zmienioną nagle ciszę, bo ona w rozmowie bardzo dużo mówi. Niepełnosprawność towarzyszy mi teraz w pracy w Państwowej Komisji, gdzie zająłem się mocno problematyką ochrony dzieci z niepełnosprawnością przed przemocą seksualną, jak i zachowaniem sprawców, którzy doświadczają niepełnosprawności i z jakiegoś powodu krzywdzą. To jest ważny element formatowania mnie.
Czy właśnie w ten sposób, jak pan to przedstawia, oswoił pan niepełnosprawność? Czy w ogóle można ją oswoić?
Mam świadomość, że nazywam się Błażej Kmieciak, jestem osobą słabowidzącą i prawdopodobnie kogoś nie rozpoznam po raz drugi, że muszę uważać na nowych schodach, że muszę zdjąć okulary, żeby coś przeczytać, bo bardzo trudno mi je dobrać do dali i bliży. W jakiś sposób to akceptuję, jestem z tym pogodzony. Ale ta moja niepełnosprawność pogłębia się, muszę się uczyć pewnych rzeczy na nowo. Rozbicia lampy nie spodziewałem się. Oczywiście, zaśmiałem się, że mam wielkie parcie na szkło. Jestem doktorem habilitowanym prawa, ale nie będę wykonywać zawodu prawniczego jak: adwokat, radca prawny, czy sędzia. Musiałbym głęboko wchodzić w akta, a tego nie zafunduję mojemu wzrokowi.
Zaakceptowanie kim jestem, jaki jestem, musi wiązać się z tym, że w przyszłości będę podejmować takie działania, żeby nie angażować wzroku. A to już jest trudne. Bardzo ważne są dla mnie słowa św. Pawła „moc w słabości się doskonali.”
Utrata wzroku może być dla intelektualisty trudna…
Ale ja kradnę to w inny sposób: jeśli mam do przeczytania doktorat, wrzucam go do programu do czytania. Jeśli chcę przeczytać kolejną świetną książkę, włączam audiotekę. Gdy na lotnisku nie widzę numerka, robię zdjęcie i zbliżam. Niepełnosprawność nauczyła mnie, że tam, gdzie jest niedomaganie, które zamyka drzwi do działania, otworzę sobie okno i ukradnę to inaczej. Uwielbiam kraść sprawności. Być może za 10 lat będzie pani rozmawiać z człowiekiem całkowicie niewidomym. Wtedy proszę mnie spytać, czy nadal pan kradnie sprawność. Chciałbym tę umiejętność mieć zawsze.
Czy rodzice pana wyręczali? To dość powszechny problem.
Z tatą miałem dość trudne relacje. Pojednaliśmy się dopiero, gdy leżał pod respiratorem. Natomiast moja mama rzeczywiście mnie wyręczała, robiła to z troski. Sama wychowała troje dzieci, w tym dwoje z niepełnosprawnością. Jej troska poszła w stronę wyręczania. Rozumiem to. W pewnym momencie powiedziałem: stop, muszę zrobić to sam, potrzebuję autonomii decyzyjnej, autonomii w działaniu. Taki proces w pedagogice nazywamy autowychowaniem. U mnie nastąpiło ono dość późno, było elementem dojrzewania. Mama obawiała się, że wiele rzeczy zrobię gorzej, że zrobię sobie krzywdę. Z drugiej strony miała do mnie zaufanie. Całe dnie spędzałem na podwórku. Co ciekawe, pomimo słabego wzroku, mam orientację przestrzenną. Żona śmieje się, że gdyby nam się GPS popsuł, dam radę.
Tak więc wykształcają się inne zdolności: doskonały słuch, dotyk.
Prof. Jan Pańczyk powiedział, że każda niepełnosprawność sensoryczna wiąże się z kompensacją. Np. niewidomi są świetnymi masażystami. Gdy sam chcę zrobić coś precyzyjnie, np. jak dokręcam śrubkę, zamykam oczy, wtedy lepiej funkcjonuję.
Był pan infantylizowany?
Zdarzało się, choć nie przypominam sobie teraz drastycznego umniejszania mojej osoby. Na pewno zaś byłem wykluczany, np. chciano mnie przenieść ze szkoły masowej do szkoły specjalnej dla osób słabowidzących i niewidomych. Moja mama podjęła decyzję, że ukończę masową szkołę. Obawiała się, że gdy wejdę w środowisko słabowidzących, zacznę myśleć jak osoba słabowidząca i mogę sobie odpuścić. Choć czasem to odpuszczenie jest konieczne i wskazane. To bardzo indywidualne. Słabowidzące dziecko w szkole przystosowanej dla niego może w końcu poczuć sukces.
A skoro przy wykluczaniu jesteśmy. Pewną jego formą są przezwiska. „W dzieciństwie przez wiele lat miałem przezwisko „Bilardowiec”. Bolało, nie ukrywam. Krzywiłem głowę, ponieważ moje lewe oko zawsze było trochę mocniejsze, a prawe bez okularów niewiele widziało. Nie wyglądałem zatem przeciętnie. Natomiast na studiach, co ciekawe, miałem przezwisko „Ślepy”, ale to było takie określenie, na które ja sam wyraziłem zgodę. Było nas wtedy trzech – „Ślepy”, „Głuchy” i „Niekumaty” – mówi pan w „Przezroczystych”.
Rzeczywiście, ten Bilardowiec bardzo bolał. To był początek lat 90. XX. w, blokowisko na łódzkim Widzewie. Wtedy jeszcze nie miałem okularów, zacząłem je nosić od 9. roku życia, kiedy kupiono mi je we Włoszech. Miałem świadomość, że jestem inny przez ten wzrok. Oczopląs było widać. Jak ktoś chciał walnąć, to walnął. Na studiach przezwisko „Ślepy” weszło w nasze życie. Twarde podejście kolegi, który ochrzcił mnie w ten sposób, sprawiło, że nabrałem dystansu do siebie, że to jest coś, na czym mogę budować nie na zasadzie litości: weźcie, pomóżcie. Ale raz ten kolega przegiął. Oglądaliśmy film o Tolku Bananie, gdzie jest scena, gdy niewidomy gra na akordeonie. Wtedy kolega: Ślepy, to twoja przyszłość. Powiedziałem: mogę być Ślepy, przyjmuję to, ale nie przeginaj. I ten twardy, mocny facet mówi: stary, przepraszam. Promotor doskonale wiedział, że mam takie przezwisko, ale on nas uczył, że pracując w szeroko pojętej resocjalizacji, musimy być poukładani sami ze sobą, wiedzieć, co potrafimy, a czego nie.
„Jako osoba z niepełnosprawnością, która „w papierach” jest niewidoma, na własnej skórze doświadczyłem łamania moich podstawowych praw.” – cytat z „Przezroczystych”. Co się działo oprócz sytuacji ze szkołą, o której pan wspomniał?
To kategoria pytań pt. „gdzie ten inwalida?” Ale też inny konduktor pytał: czy mogę panu w czymś pomóc i to jest dobre. Co do szkoły: nie wzięto pod uwagę, że nie chcę opuszczać szkoły, którą lubię.
Po takich doświadczeniach walczy pan o prawa osób z niepełnosprawnością. Czy „walka” to złe słowo?
Czasem jest to faktycznie walka, coś trzeba powiedzieć wprost. Pokazanie, że osoba z niepełnosprawnością ma takie same prawa jak osoba bez niepełnosprawności jest konieczne. Poza tym, jak powiedziała jedna z łódzkich urzędniczek, każdy z nas w jakiś sposób podąża do niepełnosprawności: fizycznej, emocjonalnej, jest też niepełnosprawność naszych bliskich. Przeszedłem zawodową drogę od pedagoga do obrońcy praw człowieka. Prawa „innego”, który jest wykluczany, wyrzucany, któremu mówią: nie dasz rady, to coś, co mnie bardzo motywuje do działania na różnych polach. Mam znajomych, którzy mocniej i częściej walczą o te prawa, ale wciąż dostrzegam, gdzie one mogą być naruszone.
Co osoby chore czy z niepełnosprawnością dają światu? Ks. Jan Kaczkowski powiedział: bezradność. A pana zdaniem, co dają? Zmieniają nas?
Powodują, że się zatrzymujemy, a to zatrzymanie nie wywołuje w nas lęku: ale ja muszę dalej biec. Zatrzymujemy się i dostrzegamy inną pespektywę. Rok temu spotkałem się z rodziną, która adoptowała chłopca z niepełnosprawnością sprzężoną. Opowiadali o doświadczeniu opieki, troski i miłości, której się uczyli. Zatrzymałem się. Ostatnio usłyszałem: kurczę, nie mam tak źle, inni mają gorzej. Nie lubię tego. Doświadczenie niepełnosprawności psychicznej, fizycznej u wielu osób wywołuje lęk. Nie wiedzą, jak się zachować przy osobie z niepełnosprawnością, co powiedzieć. Ale jak już zaakceptujemy, zatrzymujemy się i widzimy, że jest inna, ważniejsza perspektywa, która pokazuje nam pewne priorytety. Mówię to też do siebie. Mam świadomość, że jestem osobą z niepełnosprawnością, ale żyję, pędzę, jak człowiek pełnosprawny, w normie. Pracuję na dwóch etatach, jeżdżę, piszę, wykładam. Gdy zaś spotykam się z osobami, które są tematem moich badań albo z moimi bliskimi, to jest moment, kiedy się zatrzymuję. Kiedy rozmawiam z Marysią i ona mi opowiada, jak pomaga innym, w tym momencie nie myślę, jaki mam napisać artykuł, czy że muszę wyjąć naczynia ze zmywarki. Zatrzymuje się przy Marysi. Raz na jakiś czas chcę się przy niej zatrzymać.
„Zająłbym się przede wszystkim prawami rodziców osób z niepełnosprawnością”. Dlaczego?
Chodzi o danie rodzicom poczucia bezpieczeństwa. Nie wiem, jak na co dzień finansowo funkcjonują rodzice adopcyjni chłopca z niepełnosprawnością sprzężoną, o którym mówiłem. Ale czytam ich wpisy w mediach społecznościowych i widzę, że ich codzienność to walka z biurokratycznymi głupotami. Dla mnie to są giganci walczący o zwykłą codzienność. To musi ulec zmianie. Nie wiem, czy to jest kwestia prawa, czy bardziej filozofii społecznej, filozofii prawa w podejściu do rodzin dzieci z niepełnosprawnością.
A skoro jesteśmy przy pomaganiu, jak wam, osobom z niepełnosprawnością, sensownie pomagać?
Odpowiedź na to pytanie jest uzależniona od rodzaju niepełnosprawności i doświadczenia. Gdy w wieku 21 lat zaczynałem życie małżeńskie, wchodziłem dynamicznie w dojrzałość i nie pozwalałem, żeby w czymkolwiek ktoś mnie wyręczał. Byłem jak Zosia Samosia. Obecnie mówię; ok, proszę to zrobić. Np. moi studenci, przyszli pedagodzy specjalni, a więc mający intuicję, wiedzą, że lepiej będzie, gdy sami podłączą kabelki. Żeby skutecznie móc komuś pomóc, po pierwsze trzeba przy nim być, po drugie trzeba go poznać, a po trzecie trzeba uzyskać jego zgodę na pomoc. Trzeba wyjść z perspektywy aktywisty: ja ci pomogę. Nie tędy droga. Przede wszystkim poznaj człowieka. Jeśli on potrzebuje wsparcia, powiedz, jestem, ale na twoich zasadach. Na koniec taki przykład. Wysiadłem z pociągu przy Akademii Pedagogiki Specjalnej, przede mną stała niewidoma dziewczyna. Spytałem: w czym mogę pani pomóc? Ona: czy może pan powiedzieć mi, gdzie tu jest przerwa, żebym mogła postawić krok. Powiedziałem gdzie. Zrobiła krok. – Czy mogę jeszcze pomóc? – spytałem. – Jakby pan szedł do schodów, to się pana złapię. Poszliśmy. Okazało się, że dziewczyna idzie do APS. Gadaliśmy. Mówię: ja w zasadzie prawie nie widzę. Ona: no co pan mówi? – No jakbym zdjął okulary, nic bym prawie nie widział. Ona na to: to wtedy ja bym pana prowadziła.
Wiódł ślepy ślepego?
No tak. Tamta rozmowa była świetna. Pozdrawiam panią Maję.
A ja dziękuję za uświadomienie pewnych spraw. Czytaj dalej →

Osoby, którym 30 września wygasają orzeczenia o stopniu niepełnosprawności nie stracą prawa do pobieranych świadczeń. Jest projekt ustawy

Rządowe Centrum Legislacyjne przedstawiło projekt zmiany ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Celem tego projektu jest wprowadzenie regulacji, które mają zniwelować negatywne skutki wygaśnięcia ważności orzeczeń o niepełnosprawności, co nastąpi z dniem 30 września 2024 r. Nowe przepisy mają na celu zapewnienie ciągłości statusu osób niepełnosprawnych oraz ochronę ich praw do świadczeń i ulg. Czytaj dalej →

NIK: Zbyt małe wsparcie z PFRON dla osób z niepełnosprawnościami na Mazowszu

Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie (PCPR) w Polsce efektywnie realizują zadania związane z dofinansowaniem zaopatrzenia w sprzęt rehabilitacyjny, przedmioty ortopedyczne i środki pomocnicze dla osób z niepełnosprawnościami. Pomimo ograniczonych funduszy, PCPR-y wdrażały dodatkowe zasady przyznawania dofinansowania, choć nie miały one odpowiedniego umocowania prawnego. Czytaj dalej →

Porozmawiaj z nami