Dziś bardzo ważne święto dla nas wszystkich – Dzień Matki.
Początki święta sięgają czasów starożytnych Greków i Rzymian. Kultem otaczano wtedy matki-boginie, symbole płodności i urodzaju. W późniejszych czasach cesarstwo rzymskie przyjęło chrześcijaństwo i tym samym zabroniono wyznawania innych bogów.
Zwyczaj ten powrócił w siedemnastowiecznej Anglii pod nazwą niedziela u matki. Początkowo co roku w czwartą niedzielę postu odprawiano modły w najbliższej katedrze. W zwykłe niedziele odbywały się one w pobliskich kościołach. Dzień, w którym obchodzono to święto, był wolny od pracy. Do tradycji należało składanie matce podarunków, głównie kwiatów i słodyczy, w zamian za otrzymane błogosławieństwo. Zwyczaj przetrwał do XIX wieku. Ponownie zaczęto go obchodzić po zakończeniu II wojny światowej.
Inaczej historia tego święta przedstawia się w Stanach Zjednoczonych. W 1858 roku amerykańska nauczycielka Ann Maria Reeves Jarvis ogłosiła Dni Matczynej Pracy, zaś od 1872 roku Dzień Matek dla Pokoju promowała Julia Ward Howe. Annie Marie Jarvis, córce Ann Jarvis, w 1905 roku udało się ustanowić Dzień Matki. Z czasem zwyczaj ten rozpowszechnił się na niemal wszystkie stany, zaś w 1914 roku Kongres Stanów Zjednoczonych uznał przypadający na drugą niedzielę maja Dzień Matki za święto narodowe.
W Polsce przedwojennej obchodzono Dzień Matki (wydaje się, że nie było ustalonej corocznej daty, np. niedziela 13 maja 1934 roku, niedziela 7 maja 1939 roku, przy czym ich organizacją zajmował się PCK.
Dzień Matki (Muttertag) był obchodzony jako ważne święto w Generalnym Gubernatorstwie podczas okupacji niemieckiej (dzień ten był świętem w całej III Rzeszy).
Obecnie w Polsce święto to przypada na 26 maja. W tym dniu matki są zwykle obdarowywane laurkami, kwiatami oraz różnego rodzaju prezentami przez własne dzieci, rzadziej inne osoby. Święto to ma na celu okazanie matkom szacunku, miłości i podziękowania za trud włożony w wychowanie.
Wszystkim mamom życzymy tego, co najlepsze! Do życzeń dołącza się Jarek „Pogwarek” Zajączkowski.
Kategoria: Zaraź się kulturą!
„Pogwarki Jarka”. Dzień Kadeta
Kadeci, chociaż plasują się nisko w hierarchii wojskowej, również mają swoje święto. Przypada ono na 21 maja i jest rocznicą rozpoczęcia walk na górze św. Anny w czasie III powstania śląskiego.
Więcej o Dniu Kadeta opowie Jarek „Pogwarek” Zajączkowski.
„Pogwarki Jarka”. Dzień praw zwierząt
Dziś obchodzimy Ogólnopolski dzień praw zwierząt. To dzień, który podkreśla znaczenie uchwalonej przez Sejm RP w 1997 r. Ustawy o ochronie zwierząt. O historii ustanowienia tego dnia opowie Jarek „Pogwarek” Zajączkowski.
„Pogwarki Jarka”. O pracownikach Gospodarki Komunalnej
10 maja obchodziliśmy Dzień Pracownika Gospodarki Komunalnej.
Dzień Pracownika Gospodarki Komunalnej to święto pracowników komunalnych, których obowiązki obejmują zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności poprzez świadczenie usług powszechnie dostępnych w sferze gospodarki komunalnej.
„Gawędy Świętokrzyskie”. Bycek
Autor: Lech Łysak
To beło downo, tak z dziewińćdziesiont pińć lot, jak do dziadka Jedrzka przyset jego kolega Jasiosek Ruboków. Jasiosek beł bardzo mocny i nikoguj sie nieboł, a na graniach to niebeło zodnego chłopa, chtóren by stanoł do bitki z nim. Kolegowali sie z nim wszystkie chłopoki ze wsi, ale un nie ze wszystkiemi kcioł sie kolegować. Mioł ino poru kumpli za chtórych cesto bieł innych łajdoków.
– Uwozojta chłopoki bo wypuscom do łogródka nasego bycka, a un bardzo bodzie – godała Jewa – ino mnie nic un nie mówi, a wos moze pobuść.
– Puscojcie mama – powiedzioł Jedrek – bedziemy uwozać na niego.
Ledwo puścieła Jewa powróz z byckiem, a ten zacon lecić do chłopoków i nadstawieł sie rogami. Jasiosek spostrzeg byka i skoceł na równe nogi, a potym chycieł bycka za rogi. Nojpierw zacon sie cofać przed bykiem, a potym zmacoł nogami jakisik dołek i zacon skrocać bykowi łeb. Bycek zacon sie rzucać i kurcyć, bo to zacena sie prowdziwo walka. Nigdy do ty pory niebeło zodnego stworzenio, chtóre łoparło by mu sie. Naros Jasiosek ustawieł sie w dogodnym miejscu i nogle skrecieł za rogi łeb byka, a ten z głośnym rykiem łobaleł sie na ziemie. Głośno steknoł i pumału zebroł sie z ziemi i posed za łogród.
– Jus nigdy wiecy nie bedzie kcioł buść – powiedzioł Jasiosek – nikt nie bedzie musiioł boć sie tego bycka.
Byckowi naprowde jus nigdy nie chciało sie buść i beł taki spokojny jak małe cielotko.
„Pogwarki Jarka”. Pierwsza Komunia
Maj to miesiąc komunijny. Na przestrzeni lat zmieniła się moda komunijna, a także oczekiwania dzieci co do prezentów. A oto świeży przykład z Poznania: pod jeden z kościołów, w którym miała się odbyć uroczystość komunijna, podjechała limuzyna, z której wysiadł jeden z rodziców i rozłożył dla dziecka czerwony dywan. Pomińmy to milczeniem i zapraszamy do posłuchania, co o Pierwszej Komunii wczoraj i dziś powie Jarek „Pogwarek” Zajączkowski.
„Pogwarki Jarka”. Odchudzanie po majowym weekendzie
Za nami wyjątkowo długa majówka, która była okazją do rekreacji na świeżym powietrzu, a także rodzinnych i towarzyskich spotkań przy grillu czy ognisku. Jarek „Pogwarek” Zajączkowski opowie o niecodziennych sposobach na zrzucenie zbędnych kilogramów po majówce.
„Pogwarki Jarka”. Przepowiednie Jarka
Nie, to nie będą przepowiednie Nostradamusa. To będzie wizja przyszłości, którą przedstawi nam Jarek „Pogwarek” Zajączkowski. I nie będą to proroctwa wyssane z palca. Rzecz dotyczy pogody i tego co nas czeka w następnych latach. Susze, wichury, topnienie lodowców, pożary… Brzmi strasznie prawda? Ale tak niestety się dzieje. Posłuchajcie!
„Pogwarki Jarka”. Dzień kostki Rubika
Kostka Rubika to zabawka chyba wszystkim znana. A jeśli nie znana, to raczej każdy o niej słyszał. A czy wiecie, że ten gadżet wymyślił Węgier. Nazywał się Ernő Rubik. Urodził się 13 lipca 1944 roku w Budapeszcie i był architektem i rzeźbiarzem.
Ukończył studia na kierunku architektura na Politechnice w Budapeszcie (Műszaki Egyetem) w 1967 i pozostał na uczelni na studiach podyplomowych z rzeźbiarstwa. W latach 1971–1975 pracował jako architekt. Całe swoje dotychczasowe życie spędził na Węgrzech.
We wczesnych latach 80. XX wieku został redaktorem magazynu …És játék, poświęconego grom i układankom. W 1983 założył Rubik Stúdió, gdzie projektował meble i gry. W 1987 został profesorem na stałym etacie, a w 1990 prezesem Węgierskiej Akademii Inżynierskiej (Magyar Mérnöki Akadémia), gdzie stworzył organizację International Rubik Foundation, wspierającą szczególnie utalentowanych młodych inżynierów i projektantów.
Więcej opowie Wam Jarek „Pogwarek” Zajączkowski.
„Gawędy Świętokrzyskie”. Boki straśnie gryzo
Autor: Lech Łysak
Kiedy bełem takim małym smykiem to matka kozała mi posac krowy w casie wakacyji, a dlo urozmajcenio to kozała pilnować krowy i gesi. Rano wyganiołem na pole krowy i musiołem je paśc ze trzy i pół godziny po drodze i granickach. Jak jus napasem te krowy to dopiero mugem zjesc śniodanie, a potym trza beło wygnac gesi na łoke koło rzeki i znowu paśc te ciorty. Tak mijoł dziń za dniem, a jo nie pobawiełem się z kolegami.
Jednego wiecora usłysołem jak to przed wojnom niemieckom do gminy, gdzie beła skoła przyjechoł na kuniu pon dziedzic. Jeden chłopok chcioł przejechać sie na kobele w siodle.
– Panie dziedzicu! Mogę przejechac się na pana kuniu? – pytoł chłopok – jo jescek nigdy nie jezdzołem na kuniu wierzchem w siodle. Prose bardzo pana.
– Jak spadnies z kunia to mozes się potłuc – powiedzioł dziedzic – skoro chces to siadoj na kobełe i pojezdzoj se ksynke tu po łokach.
Chłopok skoceł na kobełe, a wujt Wojtek Kaleta wrazieł kobele pokrzywe pod łogun. Śkapsko zaceno skokac i wariowac po łoce. Dziedzic jus wyjon braulin i mioł zaszczelic kobełe ino boł się żeby nieposzczelic dziecka, a chłopok dobrze się trzymoł w siodle – tak jakby zawse jezdzoł na kuniu wierzchem. Jak pokrzywa wypadła spod łoguna to kobeła się uspokojeła.
– No to sprubójemy cy na krowach tys tak będzie się dzioło? – powiedziołem som do siebie. Na drugi dziń wyprubowołem pomysła i jak słońce zaceno przypiekac to urwołem pokrzywe i wraziełem jo nojsilniejsy krowie pod łogun, a ta zacena przyciskac łogunem pokrzywe i golneła cympredzy do domu.
Dobrze się stało i zacym się łozrjżołem to krowy jus beły prawie w domu, to jo upaprołem się w grzopkach – zeto krowy mnie przewaleły i uciekły, bo się zagzieły jak boki zaceny gryśc. Za stodołom beło łogrodzenie na gesi takie nieduze (tak do kolon) i krowy żeby przeleśc na podwurze przeskoceły przez ten płotek. Krowy wpadły do łobory.
Mama uwiozała krowiny w łoborze i zoboceła mnie zapłakanego
– Mama bo te boki bardzo mocno gryzo – zolełem się z płacem – i krowy zagzieły się, a mnie łobaleły w rolo i ciogneły powrozem za rece.
– No cichoj niepłac – pociesała matka – jo rozumiem jak jest goroco i jak te boki gryzo to i krowy się bedo gzieły!.
Dobro nasa! – pomyślołem – jak się ros udało to tak zawdy będziemy robieli, a matka się nie pozno. Tak udawało mi się kilkanaście razy, ale co dobre to musi się skuńcyć. Skod mugem przewidzić, ze dziadek będzie jechoł z samego rana łobrodlać zimioki?. Ze jak wyjedzie na pole to nie postawi zagrody przed gesiami?. Nieświadomy niceguj urwołem dorodne pokrzywy zogawki (te drobne pokrzywy
z małemi liściami) i wraziełem krowie kuniowi tak nazywołem te nojsilniejso krowe pocym przycisnołem te pokrzywe krowinym łogunem do zadu, a krowadali zacena przyciskać pokrzywe so dupiny i cympredzy uciekła do domu.
Jo jak zawse upaprany z płacem przysedem do domu. Cympredzy zaconem się zolić jakto te ciorty boki straśnie gryzły krowy chtóre zagzieły się. Matka tego dnia jak nigdy jesce bardzi uzoleła się nademnom i przytuleła mnie do siebie.
– Rozumiem ciebie synku Pasibubo – powiedziała matka – ze te boki gryzo – i tuli mnie do siebie coros bardzij, a reka łopsuwała się nizy i nizy es do moich majtek. Letko łotchyleła te majtcyny i drugom rekom wrazieła mi te pokrzywe w moje majtcyny. Przyklepneła pokrzywe żeby dobrze się rozłozeła na moi dupinie i tak równo pokosały tys i mnie te boki …
Jak straśnie kosały te ciorty i jak bolała mnie moja telizna. A te boki tak mocno kosały ze jescek do dnia dzisiejsego je cuje, a mineło wiecy anizeli tszydzieści lot.